Kksiega gosci

ogladaj
wpisz sie



{o_mnie}

Kontakt

E-mail: clic!
GG: clic!

Bylo

2006
grudzień
listopad
maj
2005
listopad
wrzesień
czerwiec
kwiecień
styczeń
2004
listopad
wrzesień
sierpień


Polecam

Czy jest coś piękniejszego, niż kochane ślepka wpatrzone w Ciebie zawsze z tą samą, wielką miłością?

"Jesteś odpoiedzialny za to, co oswoiłeś- nie zapominaj o tej prawdzie" Mały Książe

PIES ZE SCHRONISKA KOCHA MOCNIEJ- kocha Cię za to, że jesteś, nie za to KIM jesteś.

Ogólnie rasy, grupy
Molosy
Never Never Land Border Collie
Q'Celtic Border Collie
Świat jamnika
Związek kynologiczny w Poznaniu
Dogomania
Psie strony

Na wesoło
Karusek- sklepik

Na pomoc
Schronisko w Swarzędzu....
Arka- stowarzyszenie na rzecz braci mniejszych
Schronisko w Zielonej Górze....
Schronisko w Poznaniu.....


Szablon

Wykonanie:
Djus
Pobrane z:
szablony.serfer.pl

Zwierzaki to nie przedmiotyy!!!
Zaraz święta. Nagłe olśnienie, że najlepszym prezentem będzie piesek/kotek/króliczek. Okazuje się, e obdarowany:

a) nie może pozwolic sobie na utrzymanie PRZEDMIOTU

b) ma alergię na PRZEDMIOT

c) mas w nosie prezent, który z czasem dostaje zaburzeń psychicznych

d) traktuje PRZEDMIOT jak dosłowny przedmiot...

Kończy się w schronisku. Bo przecież od tego schroniska są.
A PRZEDMIOTY umierają, tęsknią, patrzą za ludźmi.. dla nich to nie będą udane święta.

Nie kupujmy zwierząt na prezenty. Możemy kupic płytę, kubek, gitarę. Ale NIE żywe istoty! Jeśli ktoś naprawdę pragnie zwierzaka i jest w pełni świadomy- niech kupi/dostanie be okazji.. bez świąt.
Zwierzaki też czują!

Tutaj apel stowarzyszenia EMPATIA i www.króliki.net
ZWIĘRZĘTA NIE SĄ PRZEDMIOTAMI!!!

Gdyby zwierzaki naprawdę potrafiły mówić w Wigilię, powiedziałyby NIE!
zwierzaczkowo 2006-12-08 12:48:40
skomentuj (1)
Narząd nieużywany zanika...
Co prawda, to niemożlie, żeby nastąpił zanik mózgu, ale niećwiczony staje się mnniej efektywny.. a u psów zapala się czerwona, desrukcyjna lampka i drżycie sprzęty domowe!
Moja schroniskowa znajda, ostatnimi czasy cierpi na to zaburzenie... Przestały jej wystrczac półgodzinne spacery, cwiczenia z komendami i zabawy piłeczkami. Codziennie wynajduje cos nowego, co można zniszczyc, albo chociaz zobaczyc ak to działa. Wczoraj nauczyła sie obsługiwac kołatke (przyrzad przydatny na mecz robiacy duzy.. halas) i ku "radosci" sasiadow cały wczorajszy dzen latala z nia p domu i kołatła.. pare dni wczeniej otworzyła szafe i powymowa;la z niej pastele.. oczywiscie gryzienie to nie zabawa, wiec zabawila sie w picassa i przetrurlala sie po nich/z nimi/na nich pzez pol pokoju, tym razem ku mojej "ogromnej radosci". Odkryła takze jakim fajnym kolega jest zolw, jak słodko rusza nozkam i kiedy sie z nim biega po domu w paszczy.. jak pieknie denerwuje sie starenki jamnik, kiedy kładzie mu sie na łeb miska 3 razy wiekszego niz on sam... i tak dalej, i tak dalej.. na szczescie ktos madry kiedys wymyslij intelgentne zabawki, np. konga, lub kulke-smakule. W takich awaryjnych sytuacjach z destrukcyjna lampka jest to najlepsza metoda,. zeby nie było ofiar, a pies musi pomyslec jak wyciagnac zarcie, przedtem wykonac kilkanascie sztuczek - do 2 godzin spokoju (o ile spokojem mozna nazwac latanie po domu i obijanie kulki o szafy, sciany i ine sprzety domowe ;)) bledem byl, ze nie wyalam 25 zł. wczesniej.. złotry srode na urwisa, ktory robiły głupie rzeczy 24h na dobe.. polecam jeszcze ksiazke "Zabawy z psem 60 zabaw w domu i na dworze zabawy z psem 60 zabaw w domu i na dworze" Kusch Carola i Durst - Benning Petra. Oraz inne inteligentne zabawki, np. ze strony www.nina-ottosson.com (po niemiecku). Zeby psom rozwijac mózgi, a włascicielom zapewnic troche spokoju i mniej nerwow :-)
zwierzaczkowo 2006-11-18 12:32:48
skomentuj (0)
Za co kocham psy...
- Za bezinteresownosc,
- przywiazanie,
- wiernosc,
- bliskosc,
- pogode,
- merdajacy ogonek,
- pomoc,
- ogromne serce,
- ciepłe łapki,
- delikatnosc,
- zadziornosc,
- komizm,
- solidarnosc,
- naturalnosc,
- wewnetrzne piekno,
- stala obecnosc,
- czujnosc,
- oczy,
- za to, ze jestem dla nich wszystkim,
- ich wyglad, kształt,
- nieporadnosc,
- za to, ze sie potrafia zezłoscic,
- szczekanie,
- wycie,
- za mokry nos na twarzy,
- zaslinione mordy,
- jezor, ktorym zaliza na smierc.
- milosc,
- za to, ze sa i zostana...

Takich ludzi nie ma, dlatego to własnie psy

zwierzaczkowo 2006-05-10 20:27:12
skomentuj (0)
Psiarskie bransoletki! KUP KONIECZNIE!!!
Na dogomonani ożył pomysł "psich bransoletek" - cały dochód przeznaczony będzie na pomoc w najgorszych przypadkach bezdomnosci
Bransoletki kosztuja 10,zł + przesyłka- 1-2bransoletki 5,50zł. od 2-5 5,50zł. w Wawie odbiór osobisty. ;)

A wyglądają tak:





nullTOPIK BRANSOLETKOWY!!!


GDYBY KTOŚ chciał taki banerek na swój podpis na jakimś forum:

[URL=http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=28857&postdays=0&postorder=asc&start=0][img]http://www.zwierzaki.org.pl/psie_bransoletki.jpg[/img][/URL]

na strone www wymaga małych zmian w html'u

KUPUJMY PSIE BRANSOLETKI- DLA PIESÓW!!!

zwierzaczkowo 2005-11-19 13:04:05
skomentuj (1)
Dobry pies, dobre prawo- grupa AntyBSL!
"DOBRY PIES, DOBRE PRAWO to społeczna inicjatywa mająca na celu poprawę regulacji prawnych dotyczących psów. Chcemy żeby prawo na równi traktowało właścicieli psów wszystkich ras, równocześnie zapewniając bezpieczeństwo tym, którzy psów nie mają. Żeby nakładało na właścicieli psów obowiązki, dając im też prawa. Żeby opierało się na sensownych przesłankach, a nie przypadkowych pomysłach kolejnych osób u władzy. "

Czas, żeby psiarze wzięli pieski los we własne ręce i sprzeciwili się powstawaniu kolejnej, pronionej ustawie (która- o zgrozo- teraz może być przyjęta!) Zróbmy coś wszyscy razem, walczmy o swoje prawa i prawa naszych psów, nie pozwólmy, aby psy "ras agresywnych" traktowane były jak potwory, asle równoczesnie, żeby nie było tak wiele agresorów.

Przyłączcie się: Akcja AntyBSL!!!















zwierzaczkowo 2005-11-10 18:42:50
skomentuj (5)
Pilnie potrzebne pieniadze na wykup Divy z rzeźni!!!
Znowu prosimy o pomoc. Dla Divy, pięknej, skaro-gniadej klaczy, której jedyna wada jest właściciel. Choć Diva jest sporym koniem (ma 1,80 m), poddała się bez reszty agresywnemu zachowaniu swego pana. Została zastraszona i znerwicowana, sam widok palcata wpędza ja w przerażenie. Jej płochliwość nie pozwoliła tez na znalezienie kupca, wiec zapadła decyzja o oddaniu Divy do rzeźni.

Zaprzyjaźniona z nami osoba wyprosiła u właściciela czas do końca września - odbiór umówiony jest na najbliższą sobotę. Apelujemy tez do szkół, do uczniów i do nauczycieli: Każdy może zorganizować zbiórkę na rzecz Divy. My pomożemy w jej przygotowaniu.

Piszcie do nas jak jeszcze moglibyśmy pomoc Divie. Czasu mamy niewiele, a kwota, jaka musimy zebrać - 4.000 Zł.

Do umówionego odbioru Divy pozostało już tylko kilka dni (najbliższa sobota). Czas niemiłosiernie ucieka, a nadal brakuje pieniędzy. Bez Państwa pomocy nie uda nam się jej wykupić. Brakuje jeszcze 1000 zł. Tyle w tej chwili jest warte życie Divy.



najnowsza wiadomosc:

29.09.2005
Brakuje jeszcze ok. 500 zł. Tyle w tej chwili jest warte życie Divy...


www.pegasus.org.pl

Aukcja na alegro dla Divy

konto:

09 1240 2135 1111 0000 3871 0038
PEKAO S.A. XVI/Warszawa


Prosze kazdego kto moze pomoc! :(





zwierzaczkowo 2005-09-29 11:09:37
skomentuj (0)
Wypnij się na futro ! ! !
'Obecnie futro jest tylko i wyłącznie produktem luksusowym. Argumentem jakoby było ono jednym materałem skutecznie chroniącym przed zimnem jest nonsensem, co zresztą udowadniają np. polarnicy używając wyłącznie okryć z tworzyw sztucznych. Nie da się zatem usprawiedliwić procederu odbierania zwierzętom życia i wolności tylko po to, by zaspokoić ludzkie pożądanie. Prawda o okrucieństwach dokonywanych przez przemysł futrzarski sprawiła, że w coraz wiekszej ilości krajów wzrasta oburzenie opinii publicznej w związku z zabijaniem i hodowaniem zwierząt dla ich futer. Chcemy by Pańswo mieli możliwość poznania prawdy o przemyśle futrzarskim i dokonania własnego, świadomego wyboru.'

Nie wiem ja Wy, ale ja mam dosyc ogladania w sklepach osób w naturalnych futrach, za nie małe pieniadze- dowartosciowujacych sie? Futro synonimem luksusu? Dla mnie raczej MORDERCZYCH INSTYKTÓW!








zwierzaczkowo 2005-09-09 12:47:36
skomentuj (0)
Pomoc psom (i nie tylko) latem
Dziś będzie wyjątkowo krótko....

Są już wakacje i lada moment zacznie się coroczny deszcz psów... na ulicach, w schoniskach, w lasach...

Wiadomo, że wszystkich idiotów tego światanie da się uświadomić, dlatego wkleję link do "instrukcji" jak postępować, jesli znajdziecie psa na ulicy: PIERWSZA POMOC DLA ZWIERZAKA

Jeśli znajdziecie psa przywiązanego w lesie koniecznie trzeba go zabrać stamtad, zawieźć do weterynarza i.. jeżeli to tylko możliwe zabrać go do swojego domu i tam przetrzymać, dopoki nie znajdzie sie nowy dom... schroniska latem pękają z nadmiaru psiego nieszczescia :(
Oto link gdzie możecie liczyć na pomoc zapaleńców w szukaniu domu: Psy w potrzebie- dgm


Proszę także, jeżeli spotkacie na swojej drodze przejawy okrucieństwa wobec zwierząt powiadomić Straz Miejską i TOZ ! Link z telefonami TOZu w całej polsce: TOZ w całym kraju

Bardzo ważne jest także zostawianie miseczek z wodą w miejscach łatwo dostępnych dla zwierząt. Są upały, a wiele zwierząt umiera z pragnienia.... Taka miseczka z wodą może urattować nie jednemu psu i kotu życie...

U D A N E G O W Y P O C Z Y N K U!!!

....z czworonogami !



zwierzaczkowo 2005-06-24 15:43:56
skomentuj (0)
Rasowy, ale bez rodowodu

...czyli powszechne zjawisko wynikające z niedoinformowania. Rasowy = z rodowodem, kundelek = mieszaniec kilku ras/kundelków bez rodowodu.
I na tym można by skończyć, ale pozostaje jedno "ale". Mianowicie istnieje także zjawisko kupowania psa bez rodowodu (psa w typie labradora, który jest rasowy, ale z pewnych przyczyn nie ma rodowodu), po czym wlaściciel pewien słuszności dopuszczenia do rozrodu takiego psa, produkuje kolejne kundelki... Przyczyny są różne- mity, nt. tego, ze suczka raz w życiu musi urodzić (jest to zupelna bzdura, bo zwiększa to ryzyko zachorowania na raka sutka, oraz ropomacicza), albo w przypadku psa kundelka- "Taki ładny, to będą ładne dzieci". Dzieci może są ładne, urocze itd... (jak każde pieski), ale trzeba jeszcze zdać sobie sprawę z kilku rzeczy:
- wychowanie szczeniąt to nie tylko radość, ale i zmęczenie, ciągle sprzątanie, drogie koszty utrzymania, szczepienia...
- czy wszystkie pieski znajdą dom? A jeśli znajdą, czy będzie dobry? Czy po roku, na czas wakacji, właściciel nie wyrzuci pieska z samochodu, czy nie znudzi się po dwóch miesiącach dziecku, czy wlaściciel jest w stanie zapewnić tresurę, dobre pożywienie, miłość i czas?
- Oraz moim zdaniem najważniejszy punkt: czy wiem, że powołując do życia, np. 9 szczeniąt- kundelków, zabijam ok. 7-8 psów w schroniskach, kilka z nich może później do schroniska trafić... a mnie, jako 'hodowce', który nie jest zarejestrowany nigdzie, moje pieski nie mają tatuażu- nikt nie znajdzie.. i mimo szczerych chęci nie znajdę wszystkich moich piesków, bo to nie możliwe...

Pół biedy, jeśli takiego psa kupię tylko (albo aż),po to, aby był przyjacielem rodziny. Pół, ponieważ statystycznie, tym samym mogę pozbawić jakiegoś schroniskowca życia.. bo gdyby nie moje niedouczenia wiedzialbym, ze jeśli nie chcę psa z rodowodem, bo nie planuję go wystawiać, mogę kupić psa niehodowlanego za te same pieniądze co kundelka w typie rasowca na bazaraku, albo udać się do schroniska, tam przecież czekają różne pieski, a bardzo często ofiary rozmnażaczy kundelków... Poza tym, przyczyniam się do tego, że pseudo-hodowca zarobi. Napewno nie będzie karmił szczeniąt dobrymi karmamim, nie poświęci im odpowiedniej ilości czasu, nie wychowa ich od podstaw... dopuści suczkę, żeby urodziła dla zdrowia i zostawi samej sobie, jak wychowa- sprzeda i zarobi... albo dopuści suczkę, bo to latwy zarobek... jeśli okaże się, ze pieski to kłopot, pozbędzie się ich w jakiś barbarzyński sposób, gdy będą już wieksze i będą czuły wszystko...

Na koniec małe podsumowanie, co tak naprawdę mamy, jeśli kupimy psa z rpdowodem albo pseudorasowego

Pies z rodowodem:
- mamy pewność co z niego wyrośnie,
- wiemy jakie cechy powiniem odziedziczyćm,
- wiemy czym i jak był karmiony,
- dostajemy wszystkie dokumenty nt. jego zdroia,
- w rodowodze mamy wykaz jego przodków do kilku pokoleń wstecz,
- w każdej chwili możemy prosić hodowcę o pomoc (prawdziwy hodowca, traktuje szczenięta ze swojej hodowli jak swoje pieski, sprawdza co u nich slychać, pyta, dzwoni),
- w razie poważnych problemów, hodowca może nawet wziąść szczenię do siebie i pomóc rozwiązać problem,
- w przypadkun kiedy musimy ostatecznie oddać pieska, znamy adres hodowcy, a ten napewno pomoże szukać nowego domu dla podopiecznego, a w razie potrzeby zatrzymuje go u siebie,
- w rodowodzie zapisane jest wszystko, łacznie z tymm czy piesek nadaje się do rozrodu, czy tez nie i z jakich powodów,
- podpisujemy umowę, dzięki której możemy hodowcę pozwać jeśli zatai on jakiś fakt z życia pieska,
- rozmnażając swojego psa z rodowodem, będącego wzorcem rasy, uszlachetniamy ją!

Pies bez rodowodu od pseudohodowcy:
- nie mamy żadnej ewności, czy matka i ojciec stojące koło szczeniąt to ich prawdziwi rodzice,
- nie wiemy jakie cechy piesek odziedziczy (czy nie będzie agresywny, czy nas nie pogryzie, poniwaz był bity, albo jego matka była znana z agresji do ludzi, nie mamy pewności czy nie rzuci się na nassze dziecko- pseudohodowce to nie interesuje, dla niego wazne jest pozbycie sie szczeniat i zysk) , hodowca powie nam mniej prawdy niż prawcownik shroniska, ktory zna podopiecznych mniej, ale mówi szczerze,
- nie wiemy czym pies był karmiony (nie sposob kupić na wizytę chętnych, worek drogiej karmy),
- często dowiadujemy się o skrzywieniach psychicznych psa, spowodowanych złą opieką w czasach szczeniectwa, dopiero gdy podrośnie,
- nie mamy żadnej gwarancji- nie spisujemy umowy, więc nie możemy domagać się żadnego odszkodownia, ani nie możemy zaskarzyc pseudohodowcy',
- kupujac takiego psa przyczyniamy się do wzbogacenia takiego osobnika,
- ponadto skazujemy na śmierć jednego psa (jesli rozmnozymu kundelka- skazujemy na smierc ich wiecej),
- pseudohodowca może nas zapewniać, że nasz kundelek w przyszłości będzie idealna matka/ojcem, tymczasem może przekazac potomstwu powazne wady genetyczne, które beda przyczyna wielu schorzen i smiertelnosci,
- oszczędzając na rodowodzie tracimy podówjnie- pewność, zdrowie i koszty leczenia, które w przypadku psów od pseudorasowców są często ogromne,
- psujemy rasę i jej wizerunek!

Długo by jeszcze wymieniać, poodów są dzisiątki.
Dlatego radzę wszystkim chętnym na 'rasowego bez papieru', żeby się poważnie nad tym zastanowił...
zwierzaczkowo 2005-04-09 15:52:39
skomentuj (0)
Dlaczego pies?
Dlaczego to pies zostal największym przyjacielem człowieka? Dlaczego to nie koty, konie, żółwie, węże, słonie, krowy, owce, chomiki?
Niektórzy twierdzą, że to dlatego, bo zawsze jest przy nas... bezinteresownie kocha, pociesza, wyczuwa nasz smutek... a jak jest naprawdę? Ci, którzy psów nie lubią zazwyczaj twierdzą, że to tylko sierściuchy- bez uczuć, bez rozumu... powiedzenie jest tylko słowami. Psy nie podejdą i nie zaczną podnosić nas na duchu, nie zaczną okłamywać bylebyśmy się nie smucili, nie napiszą listu, nie zadzwonią...

Ale mimo wszystko i tak są, były i będą najwierniejsze. Mimo wszystko, zawsze chronią nas, opiekują się nami, pocieszają samą swą obecnościa... potrafią podejść, a nam w tym momencie łzy przestają kapać z oczu... nigdy nie oklamią, nie zostawią, nie obrażą się za głupstwo.. zawsze bezinteresownie kochają, bo jesteśmy.
Kiedyś, gdzieś usłyszałam, o tym, że psy w schroniskach i azylach, przecież nie cierpią, bo nie czują. To tylko zwierzęta, zamknięte w klatce, glupie, puste w środku, bez serca, bez jakichkolwiek praw... zabieramy je po to aby pomóc państwu, bo nie ma pieniędzy.
Jak więc wytłumaczuć to?

(Sabunia z Wielunia)


(niewidomy Kier z Krakowa)

Smutne, błagające oczka, ktorych pełno w schroniskach... te 'nic nie czujące' istoty, które nie mają szansy na bycie czyimś przyjacielem marnieją, chorują- a potrzeba im jedynie kawałek koca, miska... ale najważniejszy jest: SWÓJ CZŁOWIEK bez którego, żaden pies nie wytrzymuje... stworzony, aby dawał całego siebie, zostaję sam... bez miłości, a w jego serduszku pojawia się pustka- w skrajnych przypadkach taka istotka umiera w osamotnieniu... tracac nadzieję.

Jeśli jednak pies, znajdzie swojego Pana, jego życie także może być koszmarem. Oddajać całe swoje serce Panu, pies staje się jego częścią- źle traktowany nie odejdzie, bo poprostu nie chce... kocha i znosi wszystko, byle być ze swoim 'przyjacielem'. Najgorsze jest rozczarowanie, gdy ledwo żywy pies, odebrany oprawcy nie wie dlaczego jest z kimś innym, w zatłoczonym miejscu... nie ważne, że cały krawi, jest wychudzony, nie jadł- chce wrócić do swojego Pana.. kocha go.. potrzebuje...

(skatowany wyżeł- na którego leczenie, potrzebne są pieniądze)

(czekoladowy bokserek z Palucha)

(Dinka za Teczowym Mostem- przezyla tydzien w swoim nowym, kochakjacym domu)

Jak w takich wypadkach zrozumieć ludzi? Umiera w nich człowieczeństwo, stają się robactwem... ze swojego najwierniejszego przyjaciela robią bezdomną, kaleką istotę. Nie doceniają tego co mają. Bo pies jest rzeczą...

Ciągłe porównywanie psa z rzeczą, jest nieetyczne. Pies nie jest książką, telewizorem czy komputerem. Czuje, kocha i chce być kochany. Nie jest niezależnym kotem, nie jest dużym koniem, który wszędze nas zawiezie na swym grzbiecie, nie jest chomiikiem, który śpi cały dzień i jedyne co potrzebuje do szczęścia to kołowrotek... Nasz najlepszy przyjaciel potrzebuje nas. Ludzi. Nie katów czy oprawców, nie- nie odpowiedzialnych ludzi, nie bogaczy z hektarami ogródka, nie potrzebuje rezydencji na własność- chce nas kochać, słuzyć i dla nas być....

zwierzaczkowo 2005-01-28 15:59:08
skomentuj (1)
Pies ze schroniska- kocha mocniej
Noc. Ciemna ulica. Lampy samochodów zlewają się w całość. Deszcz pada. Tworzy piękne spirale na oknach mieszkań. Ogień w kominku wydaje przyjemny odgłos. Kilka pięter niżej, w centrum, gdzie mieszkamy od kilku tygodni błąka się pies. Istota, która padła ofiarą ludzkiej bezmyślnośći. Codziennie walczy o jedzenie. Mierzy się z brutalnością świata...
W końcu zapala się w tunelu światełko. Choć jasne, ma pastelowe barwy i jest daleko. To ktoś ze schroniska. Przyjechał po biedaka. Zabiera go do psiego sierocińca. Miejsca przepełnionego tęsknotą, potrzebą bliskości...
Pies czeka. Dostał boks, budę i raz dziennie pełną miskę. Minął dzień, tydzień, miesiąc, czasem ponad rok, czy sześć długich lat. Wraz z nim, towarzysze z innych boksów. Niewielki procent, znajdzie dom. Zobaczy światełko- ciepłe, piękne jasne i bliskie światełko w swoim tunelu szczęścia...

Walerka w Swarzedzu była trzy-cztery miesiące. Wcześniej błąkała się po ulicach. Pewnie ktoś, pozbył się w wakacje problemu. Wyrzucił istotę, która tak bardzo go kochała... Walka wyglądała jak siódme nieszczęście- skóra naciągnięta na kości i brudna, zfilcowana szorstka serść. Skakała na wysokść 160 cm. a w oczach miała błaganie o dom, ciepło i miejsce w sercu. Mija miesiąc, a mi się wydaje, że Walka była tu od zawsze. W ogóle nie przypomina Toyotki, która wie, że i tak wszystko dostanie, wie że wiele może i ma ciepły dom. Od dwunastu lat jest z nami. Odkąd skończyła siedem tygodni. Walka ma ponoć ponad rok. Jest przekochana i niepodważalnie NIE zaprzecza, że PIES ZE SCHRONISKA KOCHA MOCNIEJ. Każdy ruch, spojrzenie w jej oczy, wołanie, karmienie- widać, że jest dla niej czymś pięknym. Liże ręcę, a w oczach wypisane ma słowa "Kocham Cię". Wszystko co zrobimy, ona będzie kochać. Wie ile w życiu można stracić i jak każdy pies po przejściach- stara się, aby to nigdy się nie powtórzyło.. :-) Moja ukochana Walerka- płomyczek w moim sercu.
zwierzaczkowo 2004-11-10 17:39:08
skomentuj (7)
O tym, co robi 'moda'
Najpierw... chociaż nie wiem co było kiedyś, przyjmijmy- od 1960r. - pojawiła się moda na pewną rasę- ONa czyli- owczarka niemieckiego
.

Pies piękny, o atletycznej sylwetce, pięknej szacie, miłym- rodzinnym usposobieniu, wpanialym temperamencie. Pies do wszystkiego: do pilnowania dzieci, do stróżowania, biegania, pracy w policji, pracy jako przewodnik niewidomych, nawet pracy w wodzie! ON-ek, przez lata był naj-popularnieszy, lepszy, mądrzejszy. Każdy, nawet jeśli nie znał się na sach- wiedział jak wygląda i jaki jest Owczarek niemiecki . Psiak był rasą bardzo modną- w każdym gospodarstwie był ON, u wszystkich ludzi bisnesu- był ON, w policji- był ON. I niestety... po paru latach rasa, stała się tak popularna, że o prawdziwego ona było trudno. Były już tylko psy w typie ONa, chude, nieskie, wyprostowane... prawdziwych ONów na ulicach poprostu już nie było. Jedynie nieliczne hodowle zachowały pierwotny wygląd tego wspaniałego owczarka... pies ten został, pierwszą, wielką ofiarą mody i do teraz- trudno jeszcze znaleźć ONa z prawdziwego zdarzenia, choć sytuacja i tak- jest o niebo lepsza niż, 10 lat temu...
Po owczarku niemieckim przyszła pora na boksera
.

Na ulicach, pojawiły się 'egzotyczne' psy, z płaskim pyskiem. Na pozór agresywne, pięknie umięśnione, w różnych kolorach.. również- psy do wszystkiego! Zaczęła się masowa hodowla, w reklamach zamiast ONów pojawiły się boksery... w filmach, ulubieńcami- były boksery... psy te zaczęto, masowo rozmnazac, nie zwracajac uwagi na ekstier, zdrowie- a tymbardziej czystość rasy i rodowody. Jedyna jasna strona- nie zostały, az tak pograzone jak ONy, ale do dziś- są rasą popularną- na każdym osiedlu, można spotkać boksera. Ale to nie jedyna rasa 'w połowie' modna. Taki sam los spotkał jamniki


i to wszystkie odmiany... Każdy chciał mieć jamnika w domu. Pies praktyczny; mały, niby nie hałaśliwy, może mieszkać w kawalerce, jest miły, grzeczny, czysty i dotrzyma towarzystwa każdemu. Oczywiście- takie są niektóre jamniki, ale mają też swój charakterek. Naprawdę wspaniałe pieski, które także- są aż za częstym widokiem, a raczej- teraz pełno jest piesków w typie jamnika- np. Toyka. Niestety- masowa 'produkcja' popsuła i charakter (wspaniały!) i wygląd, a co najważniejsze: predyspozycje i zdrówko jamników...; następną rasą są rottweilery
,

pieski, uważane za agresywne- 'dzięki' nagonkom mediów. Psy te, budzą respekt samym wyglądem, niestety- ich przypadek, także jest smutny... chory rott, z licznymi przypadłościmi- to za czesty widok, a słodkie szczenię, które w pare miesiięcy zamienia się w 'bestie' sprawia, że teraz dziesiątki rottweilerów pojawiają się w schroniskach...; yorki
,

pieski salonowe, które teraz strasznie cierpią poprzez liczne chorby nękające tę rasę, a wszystko przez masowe i bezmyślne rozmnażanie psów, tak pięknych, wiernych. Widok yorka u gwiazd, w sklepach- wszystko to sprawiło, że rasę tą nęka pasmo nieszczęść: suczki coraz częściej mają kłopoty z porodem, a ich dzieci cierpią na chróbska utrudniające życie...; dobermany

,
psy przepiękne (jedne z moich ulubionych!), atletyczne, także do wszystkiego, na dodatek- budzą respekt, są eleganckie. Niestety- nie wszyscy zdają sobie sprawe, że to nie są łatwe psy do prowadzenia i, że pochodzenie rodziców jest bardzo ważne, bo teraz zdarzają sie agresywne osobniki, nękane bardzo wieloma przypadłościami z m.in. dysplazją stawów biodrowych... a przecież to bardzo zdrowa i odporna rasa!
Długo by jeszcze wymieniać rasy, które cudem unikły tego, co ONy.
Później, równolegle z następnymi rasami, pojawiła się moda na 'ostre psy', czyli
Amstaffy i Pitt Bulle


jednymi z najczęstszych i najmniej odpowiedzialnych właścicieli są tkz. dresy, trzymający takiego psa dla szpanu, albo walk psów. Naszczęście są jeszcze ludzie odpowiedzialni i hodujący te psy z pasji, bo są to piękne i wszechstronnie uzdolnione rasy, które padły ofiarą mediów i 'dresów'. Naprawdę, dobrze ułożony amstaff czy pit z dobrej hodowli, to psy lagodne, rodzinne- kochające dzieci, ale czasami cięte do innych zwierząt (wszystko zależy od socjalizacji). Wpadły w wir mody i teraz rozmnażane są kundelki, które nazywają 'ich hodowcy' pittami, czy amstaffami. Pity, nie są uznane przez FCI, ale ich hodowle (odpowiedzialne!) z metrykami innej organizacji- ADBA - się zdarzają. Te niby pitty i amstaffy, sprzedawane, za 350 zł. cierpią, prawie zawsze na poważne problemy zdrowotne: nowotwory, dysplazje, brak uzębienia... psy są pokraczne i najnormalniej w świecie odpychające- a prawdziwe psy tych ras, to ideały piękna, o atletycznych i umięśnionych sylwetkach.

Teraz 'na topie' są także dwie rasy kolejnych "szczęśliwców"- labrador retriever

i golden retriever
.
Obie rasy to, psy myśliwskie, pracujące- ale o gołębim sercu. Więc- do wszystkiego. Do towarzysta dla dzieci, do spacerów, dla niewidomych, do dogoterapii (3mam kciuki za Thelme!), do aportowania zwierzyny, do obiedence i ogólnie- do wszystkiego, do czego zapragnie 'wykorzystać' je, ich właściciel. Niestety- teraz to są dwie rasy, które prowadzą, (z przewagą na labradory) w psiej modzie ras. Reklama samochodu, jedzenia, proszku do prania, odświeżacza powietrza... papieru toaletowego, karmy dla psów- wszędzie albo golden, albo lab. W gazetach, typu szmatławce, możemy przeczytać, że te dwie rasy są najlepsze, najczysztsze i w ogóle- naj, naj! Trwa reriveromania. Ludzie kupują 'bo ładne', 'bo na topie' i rasa traci... hodowli jak mrówek- psy tracą na zdrowiu, na ekstrierze. Właściciele (Ci ulegający, m.in. modzie- czyli nie wszyscy, absolutnie!) nie dostrzegają możliwości swoich psów i myśląc, że to psy, jak zabawki- nawet nie chcą ich szkolić, psy całymi dniami są same- i pojawia się problem- agresywny retriever... niestety- coraz więcej jest 'pseudo retrieverów', a ludzie kupują- wszystko co tak będzie się nazywać... nie przywiązują wagi do rodowodu, który jest gwarancją, ani rodziców- chcą mieć fajnego, modnego psa- i pojawiają się kolejne, ofiary mody, lądujące w zapełnionych schroniskach, usypiane, błąkające się po ulicach, a nawet kradzione, tak jak samochody na topie! Psy te mają poważne problemy z psychiką (częste są choroby kennelowe, u rozmnażaczy), o zdrowiu nie wspominając- ślepota, głuchota, dysplazja i choroby nowotworowe, bo ich rodzice nie byli przebadanii, oraz nie dopuszczeni do rozrodu.

Ciekawe- jakie rasy będą następne? Mam już swoje typy, ale życzę im jak najlepiej. Żeby nigdy nie były w księdze popularnych- z tego nic dobrego nie wynika. A wszystkim- radzę i proszę- trochę rozwagi, przemyślń i nie ulegać modzie, a tymbardziej- jej nie kreować, bo to zabija wiele, wspaniałych ras! :-)



Za zdjęcia, serdecznie dziękuję hodowlom i właścicielom psów: INTERCHAMPION Champion Polski Młodzieżowy Champion Polski
DŻESPAH od Zachara; hodowli ONów "Z KLANU GRYFA"; hodowli jamników " Amfitrion FCI"; stronie molosy.pl za zdjęcie rotta ; stronie Lubie yorki ; właścicielom dobermanki Dei - Stronka Dei; Oli z forum dogs, za zdjęcie Thelmy Thelma-lab ; stronce Amstaff- pitt bull z której pochodzi zdjecie pitt bullki de Borah ; oraz stronie Goldenia strona za zdjęcie golden retrievera :-)
zwierzaczkowo 2004-09-25 15:07:26
skomentuj (4)
To o czym, kazdy prawdziwy pies pamiętać musi
Na podstawie "Małego poradnika dla psów" Davida Brawna

Oto kilka, moich ulubionych ze stu kilkunastu:

1. Nigdy nie bierz czekoladki, dla psa zamiast prawdziwej.
2. Nigdy nie bierz tego, co Ci dają jeśli podejrzewasz, że w środku jest tabletka.
3. Zapoznaj się z miejscowym psem policyjnym. Nigdy nie wiadomo, kiedy będziesz go potrzebował.
4. Dbaj o higienę- nie liż się po polizaniu, czyjejś twarzy.
5. Oglądaj próby owczarków w telewizji.
6. Kiedy pędzący samochód, znika z ekranu- nie szukaj go za telewizorem.
7. Nie pozwól, aby wystrojono Cię do zdjęcia na kartkę pocztową. (Mogą zobaczyć Cię znajomi!)
8. Zabijaj nudę, długich podróży samochodowych:
a) szczekając na rowerzystów i drzewa,
b) wymiotując,
c) robiąc 'pieczątki' na szybach.
9. Żyj zgodnie z zasadą, że jesteś 'najlepszym przyjacielem człowieka'.
10. Zadbaj o to, aby nie zapomniał o Tobie św. Mikołaj.
11. Nie jedz z talerza, który ktoś mógł polizać.
12. Nie wpadaj w depresję, oglądając 'Strusia Pedziwiatra'.
13. Bądź 'uprzykrzonym kundlem'.
14. Naucz się rozpoznawać słowa: pies, jedzenie, kot w pięciu językach.
15. Nigdy nie pomyl wczesnego obiadu z przekąską między posiłkami.
16. Nigdy nie zapominaj o tym, jak potężną siłę rażenia ma cuchnący oddech.
17. Darz sympatią i naśladuj Lessie.
18. Jeśli nie masz rodowodu- łżyj na temat swoich rodziców.
19. Goń za freesebe, ale nigdy za bumerangiem.

i ostatnie, jedno z moich 'najulubieńszych'

20. Pamiętaj, że naprawdę inteligentne psy nie robią sztuczek na rozkaz.

;-)
zwierzaczkowo 2004-09-03 18:48:28
skomentuj (3)
Pies myśli, czy nie myśli? :P

Na podstawie: książek jednego z moich idoli w dziedzinie behawioru Johna Fishera, książek Bravna, książki Gerrego Maguiera Thompsona, jednego z epizodów Briana McCeverna (?) oraz moich spostrzeżeń i tego co wydedukowałam z powyższych ;)

Zdania są podzielone, większość z nich dzieli się na wyrażone przez tych, co psy lubią/kochają i wg. nich to najinteligentniejsze zwierzaki na świecie, oraz takich, co uważają psy za bez mózgie bestie.
Z jednymi i drugimi, można się spierać godzinami. Prawda jednak jest taka, że psy nie myślą. Nie, źle to napisałam: one myślą, ale rzadziej i o sprawach wg. wielu- nieistotnych.
Np. na spacerze, gdy pies zobaczy powiedzmy- wielkiego motyla, w pierwszej chwili wyrwie jego instynkt: co się gapisz?! Łap żarcie!- a później jak motylek się uspokoi, pies zacznie myśleć: jak to smakuje, ew. w nielicznych przypadkach- co to było.
Albo: jak pies zobaczy, nazywane przez ludzi śmieci, ktore za nic nie powinny znaleźć się w jego pysku, zapewne wyrwie nie myśląc sprawdzic: jk to smakuje, ew. czy to da się zjeść. Niektóre psiaki (np. moja Toyotka) potrafią dobre 10 minut, stać na stertą odpadków na kompost, wąchać, liznąć i ni z tego ni z owego, nagle włożyć w tą sterte pysk, wyciągnąć gnijący kawałek batonika.
Przy węszeniu, pies- przyjmijmy Toyka, pewnie myślała, ale zapewne nie co to, tylko co z tego jest dobre, ew. do kogo to należy. Jak pies wyciągnie zdobycz ze smieciowiska, zaczyna czasami konsumpcje. Gdy ją skńczy, lub w najlepszym przypadku tylko wszystko obwącha- zaznacza, ze tu był, choć to niwiele z myśleniem jest związane. Pies to robi instynktownie, chyba, że podczas znaczenia terenu zauważy drugiego psa to pewnie zacznie myśleć, jak najpredzej przy nim być, oraz patrzy na jego mowe ciała- czy zaatakuje, czy nie.
W domu pies też za mocno się nie wysila. Najczesciej mysli: jak zwrócic uwage pana/pani? Albo: kiedy zrozumie, ze to mi nie smakuje. Czasami myśli sobie zapewne wiele więcej, ale od tak- pies nie urzywa- myślenia. Wszystko musi być czyms spowodowane- otwierana lodówka przypomni, że: Jestem taaaaaaaaaaki głodny/a, albo pan/pani zmieniający pozycje (chocby bezwładne podniesienie ręki z pilotem): On/a żyje/nie śpi/rusza się! I wtedy najczesciej pies już koło nas jest i czegoś znów chce. Czasami,pies coś znieszczy, ale zapewne tego nie planował od dłuższego czasu. Zauważył nowego kapcia, ruszaną książkę, czy coś równie interesująceego, czego wczesniej nie było, albo nie widział.
Dużo jest mówione o psiej nudzie, najcześciej ostrzegani są przed tym własciciele psów pasterskich. Taki pies, spokojnie sobie leży, nie myśli, ew. ma przebłyski: Kiedy wróci Pan/pani? I nagle widzi promień słońca, cień na scianie, muchę, mrówkę czy ruszającą się firankę- jeśli pies ma dużo instynktu pasterskiego, będzie zaganiał co się rusza, a jak to zniknie, pobudzony nagle zobaczy coś co wg. niego jest nowe, albo da się to zagońić. I zaczyna się gryzienie, zrzucanie, maltretowanie.
Pies nie potrafi myśleć o tym co będzie za 2 dni, ani o tym co było 2 dni temu. Tak samo jest z psami ze schroniska: żyją tym co się dzeje teraz i dopiero, coś co zapaiętały pobudzi je do strachu, agresji czy innych emocji- zaczną wtedy o tym myśleć. Jeśli będzię się je odpowiednio prowadziło, nastrajało do myślenia o wg. nich ważnych rzeczach, jak np. jedzenie, komendy pana/pani itp. psiaki będą bezproblemowe, a my zyskamy najwierniejszego przyjaciela pod słoncem!

Tak więc- psy nie myślą jak my, o byłym chłopaku, o depresji, o następnym dniu na uczelni- mają inne systemy wartości, nie myślą o czymś ot tak i są przez to optymistami. Czego możemy im tylko zazdrościć :-)

Karolka i Toyotka- wieczna optymistka, która w tej chwili- nie myśli ;)
zwierzaczkowo 2004-09-01 15:04:21
skomentuj (2)
Gdy gaśnie życie w klatce
Dużo cierpiałem,
Tęskniłem tyle razy ile słońce wstało i księzyc zgasł,
Nie byłem sam,
Byli ze mną przyjaciele,
Promienie i wiatr.
Jednak już nigdy, nie zaznałem prawdziwego domu.
Miłości mojej rodziny,
Ciepłego kata,
Własnej miski, ani wtulania się dzieci...
Nie wiem co to znaczy 'długi spacer',
'Kochający Pan'.
Patrzę na twarze wszystkich tych ludzi,
Wyszukujących z utęsknieniem,
Swojego przyjaciela...
Dopiero teraz, mam jedno ludzkie uczucie- smutek.
Nikt mnie nie zabrał ze sobą...
Odchodzę czując bliskość towarzyszy,
Nie widząc już nic...
Z nadzieją na lepsze.
Zostając bez Ciebie- do końca...


Autor- zwierzaczkowo, czyli ja
zwierzaczkowo 2004-08-30 16:46:39
skomentuj (0)
ZWIERZACZKOWO
Ten blog, będzie w całości poświęcony zwierzakom, a w szczególności- psom.

Pomogę wszystkim chętnym, w czymkolwiek- co wiąże się z psami: behawior, tresura, rasy, kynologia itd...

Ale przede wszystkim będę pisała tutaj o psach.. a głownie o tych biedakach, żyjących w zamknieciu i samotności...
zwierzaczkowo 2004-08-27 19:28:50
skomentuj (3)